Rażąco niska cena konkurenta 2026 – co możesz zrobić?

Rażąco niska cena konkurenta – czy zamawiający musi wezwać go do wyjaśnień?

rażąco niska cena konkurenta - ilustracja tematyczna

Nie. Sam fakt, że cena konkurenta wydaje się za niska, nie zmusza zamawiającego do żądania od niego wyjaśnień. Rażąco niska cena konkurenta uruchamia procedurę tylko wtedy, gdy wątpliwości poweźmie sam zamawiający albo gdy cena spadnie o co najmniej 30 procent poniżej ustawowego punktu odniesienia. Twoje pismo jest sygnałem, nie poleceniem. Żeby wygrać odwołanie, musisz liczbami wykazać, że za tę cenę zamówienia wykonać się nie da.

Table of Contents

Infografika: rażąco niska cena konkurenta - nagruncieprawnym.pl

W skrócie

Krajowa Izba Odwoławcza w wyroku z 2025 r. rozstrzygnęła sprawę, w której wykonawca robót drogowych zawiadomił gminę, że konkurent wycenił metr sześcienny ławy betonowej pod krawężnik na 1,00 zł, a skropienie podbudowy na 0,10 zł za metr kwadratowy, choć kosztorys inwestorski przewidywał odpowiednio 667,36 zł i 3,90 zł. Gmina odpowiedziała, że nie ma wątpliwości, i wybrała tę ofertę. Izba odwołanie oddaliła, bo art. 224 ust. 1 Prawa zamówień publicznych wiąże obowiązek wezwania z wątpliwościami zamawiającego, a nie z wątpliwościami konkurenta. Przegrany zapłacił 17 487,50 zł kosztów postępowania odwoławczego.

To nie znaczy, że sygnał jest bezużyteczny. Znaczy, że sam sygnał nie wystarczy. Rażąco niska cena konkurenta staje się skutecznym zarzutem dopiero wtedy, gdy przy zarzucie zaniechania wezwania przedstawisz rachunek, a nie podejrzenie, bo ciężar dowodu przenosi się w tej konfiguracji na Ciebie. Artykuł jest dla wykonawców, którzy przegrali przetarg z ofertą wyraźnie tańszą i zastanawiają się, czy warto składać odwołanie do Krajowej Izby Odwoławczej.

Czy rażąco niska cena konkurenta zmusza zamawiającego do wezwania go do wyjaśnień?

Rażąco niska cena konkurenta sama w sobie nie tworzy po stronie zamawiającego obowiązku wszczęcia procedury wyjaśniającej. Ustawa wiąże ten obowiązek ze stanem świadomości zamawiającego, a nie z tym, co widzą pozostali wykonawcy.

Art. 224 ust. 1 Prawa zamówień publicznych stanowi: „Jeżeli zaoferowana cena lub koszt, lub ich istotne części składowe, wydają się rażąco niskie w stosunku do przedmiotu zamówienia lub budzą wątpliwości zamawiającego co do możliwości wykonania przedmiotu zamówienia zgodnie z wymaganiami określonymi w dokumentach zamówienia lub wynikającymi z odrębnych przepisów, zamawiający żąda od wykonawcy wyjaśnień, w tym złożenia dowodów w zakresie wyliczenia ceny lub kosztu, lub ich istotnych części składowych”.

W sprawie rozstrzygniętej w październiku 2025 r. wykonawca robót drogowych startował w postępowaniu gminy na rozbudowę drogi gminnej. Zwycięska oferta opiewała na 3 438 777,00 zł, czyli o 14,42 procent mniej niż wartość zamówienia powiększona o podatek od towarów i usług. Przegrany wykonawca wysłał zamawiającemu pismo z wyliczeniem spornych pozycji kosztorysu, a gmina odpowiedziała po pięciu dniach, że nie widzi podstaw do wszczęcia procedury z art. 224 Prawa zamówień publicznych.

Izba oddaliła odwołanie i ujęła sedno w jednym zdaniu:

„Okoliczność, że wątpliwości co do rażąco niskiej ceny konkurenta powziął Odwołujący, nie stanowi przesłanki obligującej Zamawiającego do podjęcia procedury badania rażąco niskiej ceny, skoro Zamawiający takich wątpliwości nie miał i mieć ich nie musiał.”

W tym samym uzasadnieniu Izba dodała, że to zamawiający jest uprawniony do podjęcia procedury badania rażąco niskiej ceny w razie powzięcia uzasadnionych wątpliwości i że na jego decyzję nie mogą wpływać wątpliwości innych wykonawców. Cztery lata wcześniej Izba tłumaczyła tę samą myśl od strony konstrukcji przepisu, wskazując, że art. 224 ust. 1 posługuje się pojęciami nacechowanymi elementami subiektywnymi, odwołując się do wątpliwości zamawiającego, co oznacza, że zamawiający nie jest w każdym przypadku zobowiązany do przeprowadzenia procedury wyjaśniającej kalkulację oferty.

Praktyczne ryzyko jest takie, że wykonawcy traktują wysłanie zawiadomienia jako czynność, która sama w sobie przesądza sprawę. Nie przesądza. W tej konkretnej sprawie Izba orzekła wprost, że brak żądania wyjaśnień nie narusza ustawy nawet wtedy, gdy odwołujący wcześniej wskazał na podejrzenie rażąco niskiej ceny. Zawiadomienie zmienia więc tylko tyle, że od tego momentu zamawiającemu trudniej twierdzić, iż o niczym nie wiedział.

Dlaczego próg 30 procent nie pomoże, gdy oferta konkurenta jest tańsza tylko o kilkanaście procent?

Bo obowiązek twardy powstaje dopiero po przekroczeniu progu, a poniżej niego wracamy do oceny zamawiającego. W sprawie z 2025 r. gmina wyliczyła różnicę na 14,42 procent, czyli mniej niż połowę ustawowego progu. Automatu więc nie było i cały spór przeniósł się na to, czy zamawiający powinien był powziąć wątpliwości sam z siebie.

Art. 224 ust. 2 Prawa zamówień publicznych stanowi, że w przypadku gdy cena całkowita oferty złożonej w terminie jest niższa o co najmniej 30 procent od „wartości zamówienia powiększonej o należny podatek od towarów i usług, ustalonej przed wszczęciem postępowania lub średniej arytmetycznej cen wszystkich złożonych ofert niepodlegających odrzuceniu na podstawie art. 226 ust. 1 pkt 1, 5a i 10, zamawiający zwraca się o udzielenie wyjaśnień, o których mowa w ust. 1, chyba że rozbieżność wynika z okoliczności oczywistych, które nie wymagają wyjaśnienia”.

Odesłanie do art. 226 ust. 1 pkt 1, 5a i 10 obowiązuje od 9 września 2025 r. Wcześniej, przez cztery lata, brzmiało „pkt 1 i 10”, a zmianę wprowadziła nowelizacja dostosowująca przepisy do wyroków Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawach Kolin i Qingdao. Skutek praktyczny jest taki, że przy liczeniu średniej pomija się dziś także oferty odrzucone z powodu pochodzenia wykonawcy z państwa trzeciego, więc średnia bywa wyższa, a próg uruchamia się nieco częściej. Starsze poradniki wciąż podają nieaktualne odesłanie.

Drugi wariant z art. 224 ust. 2 pkt 2 to już tylko uprawnienie: zamawiający „może zwrócić się” o wyjaśnienia, gdy cena jest o 30 procent niższa od wartości zamówienia zaktualizowanej o okoliczności zaistniałe po wszczęciu postępowania, w szczególności o istotną zmianę cen rynkowych.

Wniosek dla wykonawcy jest prosty i niewygodny: jeżeli różnica nie sięga 30 procent, nie masz przepisu, który zamawiającego przymusza. Masz tylko art. 224 ust. 1 i konieczność wykazania, że wątpliwości powinny były powstać obiektywnie. Jeżeli natomiast dostałeś wezwanie i to Ty musisz bronić własnej kalkulacji, sytuacja wygląda odwrotnie i opisałem ją w osobnym tekście o tym, jak obronić ofertę przed zarzutem rażąco niskiej ceny.

Kto musi coś udowodnić, gdy zarzucasz zaniechanie wezwania do wyjaśnień?

Kalkulacja minimalnego kosztu wykonania zamówienia jako dowód w postępowaniu odwoławczym przed Krajową Izbą Odwoławczą

Tutaj kryje się pułapka, która przesądza większość takich spraw. Ustawa zawiera przepis, który wydaje się układać ciężar dowodu na Twoją korzyść, ale gdy zarzucasz, że rażąco niska cena konkurenta powinna była wywołać wątpliwości, w tej konkretnej konfiguracji procesowej działa inaczej.

Art. 537 Prawa zamówień publicznych stanowi: „Ciężar dowodu, że oferta nie zawiera rażąco niskiej ceny, spoczywa na: 1) wykonawcy, który ją złożył, jeżeli jest stroną albo uczestnikiem postępowania odwoławczego; 2) zamawiającym, jeżeli wykonawca, który złożył ofertę, nie jest uczestnikiem postępowania odwoławczego”. Do tego dochodzi ogólna reguła z art. 534 ust. 1: „Strony i uczestnicy postępowania odwoławczego są obowiązani wskazywać dowody dla stwierdzenia faktów, z których wywodzą skutki prawne”.

Problem w tym, że art. 537 opisuje spór o to, czy cena JEST rażąco niska. Gdy zarzucasz zaniechanie wezwania, spór toczy się o coś innego: czy zamawiający powinien był powziąć wątpliwości. I tu Izba postawiła sprawę jednoznacznie:

„W odniesieniu zatem do zarzutu zaniechania wezwania do wyjaśnień dotyczących rażąco niskiej ceny, ciężar dowodu w tym zakresie spoczywa na odwołującym.”

Ta sama ustawa daje więc dwa przeciwne rozkłady ciężaru dowodu, w zależności od tego, co zaskarżasz. Jeżeli atakujesz ocenę złożonych wyjaśnień, broni się ten, kto je składał. Jeżeli atakujesz brak wezwania, dowodzisz Ty. To rozróżnienie rzadko pojawia się w opracowaniach, a decyduje o tym, jak trzeba napisać odwołanie.

W sprawie o ochronę obiektów prokuratury, rozstrzygniętej 16 września 2021 r., odwołujący ten ciężar udźwignął. Nie poprzestał na twierdzeniu, że cena jest niska, tylko złożył kalkulację opartą na narzędziu do obliczania rażąco niskiej ceny w usługach społecznych. Wynik był wymowny: cena kwestionowanej oferty wynosiła 3 051 931,89 zł brutto, a same koszty pracy przy najbardziej oszczędnym wariancie kadrowym dawały 3 090 320,51 zł brutto. Izba przyjęła, że przy takiej kalkulacji cena mogła nie pokryć nawet wynagrodzeń, jeszcze bez umundurowania, sprzętu i pojazdów.

W sprawach, które prowadzę, najczęstszy błąd na tym etapie jest ten sam: odwołanie opisuje, że cena wygląda na zaniżoną, ale nie przedstawia żadnego rachunku, z którego wynikałoby, ile to zamówienie musi kosztować. Podejrzenie nie jest dowodem. Izba może wprawdzie dopuścić dowód z urzędu, ale jest to jej uprawnienie, a nie obowiązek, i nie zastąpi inicjatywy dowodowej odwołującego.

Czy przystąpienie konkurenta do postępowania odwoławczego zmienia Twoją sytuację?

Zmienia, i to bardziej, niż się powszechnie zakłada. Art. 537 pkt 2 przenosi ciężar dowodu na zamawiającego wtedy, gdy wykonawca, którego ofertę kwestionujesz, nie jest uczestnikiem postępowania odwoławczego. Zestawienie dwóch spraw drogowo-budowlanych pokazuje, jak duża jest to różnica.

W sprawie o roboty budowlane dla krakowskiej gminy, rozstrzygniętej 30 września 2021 r., kwestionowany wykonawca nie przystąpił do postępowania odwoławczego. Izba odnotowała to wprost, wskazując, że wykonawca nie podjął tym samym próby wyjaśnienia kwestionowanej wysokości stawki roboczogodziny. Bronił go wyłącznie zamawiający, który twierdził, że stawkę 21 zł należy powiększyć o siedemdziesięcioprocentowy narzut kosztów pośrednich. Izba uznała tę argumentację za nieuzasadnioną, bo zamawiający nie wyjaśnił, na jakiej podstawie przyjął, że wykonawca właśnie tak skalkulował cenę.

W sprawie z 2025 r. było odwrotnie. Kwestionowany wykonawca przystąpił po stronie zamawiającego i przedstawił własne wyjaśnienie: ława jest nieodłącznym elementem krawężnika, obie pozycje powinny być kosztorysowane razem, a w udostępnionym kosztorysie zostały niepotrzebnie zdublowane. To wyjaśnienie Izba przyjęła.

Wniosek jest praktyczny. Zanim złożysz odwołanie, sprawdź, czy kwestionowany wykonawca ma realny interes i zasoby, żeby przystąpić do sprawy. Jeżeli przystąpi, będzie tłumaczył własną kalkulację i Twoje odwołanie musi tę kalkulację przewidzieć. Jeżeli nie przystąpi, całość obrony spada na zamawiającego, który zwykle nie zna założeń cudzej oferty. Zastrzegam, że jest to moje odczytanie przepisu zestawione z przebiegiem obu spraw – żaden z powołanych wyroków nie odwoływał się do art. 537 wprost.

Czy rażąco niska cena konkurenta w kilku pozycjach kosztorysu wystarczy do wygranej?

Układanie warstwy bitumicznej na rozbudowywanej drodze rozliczanej kosztorysowo

Zwykle nie, jeżeli patrzysz na pozycje osobno. Izba w 2025 r. zastosowała test, który warto znać, bo przewraca całą intuicję stojącą za takim zarzutem: zsumowała pozycje tworzące jeden ciąg technologiczny i dopiero tę sumę porównała z ofertą odwołującego.

Punktem wyjścia jest brzmienie ustawy. Art. 224 ust. 1 pozwala badać nie tylko cenę całkowitą, lecz także „istotne części składowe”. Rażąco niska cena konkurenta w pojedynczej pozycji ma więc znaczenie tylko wtedy, gdy ta pozycja jest istotna dla przedmiotu zamówienia.

Liczby z tamtej sprawy są wymowne. Kosztorys inwestorski przewidywał 667,36 zł za metr sześcienny ławy pod krawężniki i 3,90 zł za metr kwadratowy skropienia. Zwycięska oferta podawała odpowiednio 1,00 zł i 0,10 zł. Wygląda to na oczywiste zaniżenie, dopóki nie zsumuje się pozycji powiązanych. Po zsumowaniu pozycji obejmującej nawierzchnię i skropienie oferta zwycięzcy dawała 50,10 zł za metr kwadratowy, a oferta odwołującego 41,45 zł. W całym dziale obejmującym nawierzchnie zwycięzca był droższy o ponad 200 tysięcy złotych, a w dziale krawężników i obrzeży też był droższy, choć już tylko o 139,43 zł. Koszt nie zniknął, tylko przesunął się do sąsiedniej pozycji.

Drugi filtr to udział spornych pozycji w cenie. W tamtej sprawie sporne były cztery pozycje ławy i jedna pozycja skropienia na 51 pozycji kosztorysu, a zamawiający wyliczał ich udział na około 5,26 procent wartości zamówienia z podatkiem. Podnosił też, że nawet przy zastosowaniu w tych pozycjach cen odwołującego oferta konkurenta i tak pozostałaby najtańsza. Gdyby tak było, zarzut nie wpływałby na wynik postępowania, więc taki argument trzeba przewidzieć, zanim złoży się odwołanie.

W praktyce spotykam się z tym, że wykonawca wybiera do sygnału pozycje najbardziej rzucające się w oczy, zamiast tych, które ważą najwięcej w cenie. Symboliczna złotówka w kosztorysie robi wrażenie, ale sama w sobie niczego nie dowodzi, jeżeli w rozliczeniu kosztorysowym da się ją wytłumaczyć układem pozycji. Więcej o granicach swobody wykonawcy przy układaniu kosztorysu napisałem przy okazji tematu zmiany nakładów rzeczowych w kosztorysie ofertowym.

Kiedy sygnał wykonawcy zadziałał i zamawiający musiał wezwać do wyjaśnień?

Wtedy, gdy sygnał dotyczył parametru, który da się porównać z twardą normą prawną. Podręcznikowym przykładem jest stawka roboczogodziny zestawiona z minimalnym wynagrodzeniem za pracę.

Ustawa daje tu wykonawcy realny punkt zaczepienia. Art. 224 ust. 3 pkt 4 wskazuje, że wyjaśnienia mogą dotyczyć „zgodności z przepisami dotyczącymi kosztów pracy, których wartość przyjęta do ustalenia ceny nie może być niższa od minimalnego wynagrodzenia za pracę albo minimalnej stawki godzinowej, ustalonych na podstawie przepisów ustawy z dnia 10 października 2002 r. o minimalnym wynagrodzeniu za pracę (…) lub przepisów odrębnych właściwych dla spraw, z którymi związane jest realizowane zamówienie”, a pkt 6 obejmuje zgodność z przepisami z zakresu prawa pracy i zabezpieczenia społecznego.

Do tego dochodzi art. 224 ust. 4: „W przypadku zamówień na roboty budowlane lub usługi, zamawiający jest obowiązany żądać wyjaśnień, o których mowa w ust. 1, co najmniej w zakresie określonym w ust. 3 pkt 4 i 6”. Jeżeli więc zamawiający w ogóle uruchomi procedurę, koszty pracy musi objąć pytaniem.

We wrześniu 2021 r. Izba uwzględniła odwołanie w sprawie zamówienia na roboty budowlane udzielanego przez gminę i nakazała wezwanie zwycięskiego wykonawcy do wyjaśnień. Powód był konkretny:

„Izba wskazuje, iż w okolicznościach przedmiotowej sprawy przyznała rację Odwołującemu, że wskazana przez wykonawcę (…) stawka roboczogodziny wynikająca z kosztorysu ofertowego na poziomie 21 zł winna wzbudzić wątpliwości Zamawiającego w zakresie określonym art. 224 ust. 3 pkt 4 i 6 ustawy Pzp. Izba zgodziła się także z twierdzeniem Odwołującego, że koszty robocizny stanowią istotną część składową ceny oferty, a jako takie wymagają szczegółowego wyjaśnienia.”

Odwołujący nie poprzestał na tym, że 21 zł wygląda mało. Wyliczył, że minimalna stawka godziny pracy pracownika zatrudnionego na podstawie stosunku pracy nie mogła w 2021 r. wynosić mniej niż 23,23 zł przy minimalnym wynagrodzeniu 2800 zł brutto. Zestawienie dwóch liczb, z których jedna wynika z rozporządzenia, a druga z kosztorysu, jest czymś zupełnie innym niż zdanie o cenie oderwanej od realiów rynkowych.

Różnica wobec sprawy z 2025 r. jest więc jakościowa, a nie ilościowa. Tam sygnał odwoływał się do średnich cen rynkowych betonu i emulsji asfaltowej, czyli do wielkości, które zależą od warunków dostawy, skali zakupu i technologii. Tu sygnał odwoływał się do minimum wynikającego z przepisu, którego naruszyć nie wolno.

Czy zamawiający musi wyjaśnić, dlaczego nie wezwał konkurenta do wyjaśnień?

W zawiadomieniu o wyborze najkorzystniejszej oferty co do zasady nie musi. To kolejny zarzut, który w sprawie z 2025 r. odpadł, i warto rozumieć dlaczego, zanim wpisze się go do odwołania jako podstawę samodzielną.

Art. 253 ust. 1 Prawa zamówień publicznych nakazuje zamawiającemu poinformować wykonawców o: „1) wyborze najkorzystniejszej oferty, podając nazwę albo imię i nazwisko, siedzibę albo miejsce zamieszkania, jeżeli jest miejscem wykonywania działalności wykonawcy, którego ofertę wybrano, oraz nazwy albo imiona i nazwiska, siedziby albo miejsca zamieszkania, jeżeli są miejscami wykonywania działalności wykonawców, którzy złożyli oferty, a także punktację przyznaną ofertom w każdym kryterium oceny ofert i łączną punktację, 2) wykonawcach, których oferty zostały odrzucone – podając uzasadnienie faktyczne i prawne”.

Obowiązek podania uzasadnienia faktycznego i prawnego ustawa wiąże więc z ofertami odrzuconymi. Przy samym zawiadomieniu o wyborze wymaga danych identyfikacyjnych i punktacji. Izba w 2025 r. uznała uzasadnienie za wystarczające także dlatego, że zamawiający odniósł się do zgłoszonych wątpliwości w odrębnym piśmie pięć dni po ich otrzymaniu i nie musiał tej argumentacji powielać w zawiadomieniu o wyborze.

Praktyczna wskazówka jest taka, żeby nie budować odwołania wokół braku uzasadnienia. Odpowiedź zamawiającego na Twoje pismo zwykle sama w sobie jest dokumentem, z którego wynika tok jego rozumowania, i to ten tok trzeba podważać merytorycznie.

Ile masz czasu na odwołanie i ile kosztuje jego przegranie?

Terminy są krótkie, a stawka finansowa realna. To dwie liczby, które trzeba znać, zanim zapadnie decyzja o wnoszeniu odwołania, w którym rażąco niska cena konkurenta ma być głównym zarzutem.

Art. 515 ust. 1 Prawa zamówień publicznych wyznacza termin liczony od dnia przekazania informacji o czynności zamawiającego. Przy zamówieniach o wartości równej progom unijnym lub wyższej jest to 10 dni, gdy informację przekazano środkami komunikacji elektronicznej, i 15 dni w pozostałych przypadkach. Przy zamówieniach o wartości mniejszej niż progi unijne odpowiednio 5 dni i 10 dni. To są dni kalendarzowe, a nie robocze.

Wpis od odwołania wynika z rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z 30 grudnia 2020 r. Przy robotach budowlanych to 10 000 zł poniżej progów unijnych i 20 000 zł od progów, przy dostawach i usługach 7500 zł oraz 15 000 zł. Zwrot kosztów wynagrodzenia i wydatków jednego pełnomocnika nie może przekroczyć 3600 zł. W sprawie z 2025 r. przegrany zapłacił łącznie 17 487,50 zł: wpis, wynagrodzenie własnego pełnomocnika oraz zasądzone na rzecz gminy koszty pełnomocnika i dojazdu.

Statystyka też studzi zapał, choć nie tak bardzo, jak mogłoby się wydawać. Zgodnie z informacją o działalności Krajowej Izby Odwoławczej w 2024 r. wpłynęło 5060 odwołań, najwięcej w historii Izby, a rozpoznaniu przez składy orzekające podlegało 4605 spraw. Uwzględniono 777 odwołań, czyli 17 procent, oddalono 1374, czyli 30 procent. Warto jednak zauważyć, co kryje się w kategorii umorzeń: 939 postępowań, czyli kolejne 20 procent, zakończyło się umorzeniem dlatego, że zamawiający sam uwzględnił zarzuty w całości. Dobrze napisane odwołanie bywa więc skuteczne bez wyroku.

Co zrobić, zanim wyślesz sygnał o rażąco niskiej cenie konkurenta?

Rażąco niska cena konkurenta bywa realnym problemem, tylko trzeba ją wykazać w sposób, który przetrwa rozprawę. Poniższa kolejność czynności wynika wprost z tego, na czym opierała się Izba w obu opisanych sprawach.

  1. Zsumuj pozycje powiązane technologicznie. Ława razem z krawężnikiem, skropienie razem z warstwą asfaltową, wykop razem z zasypką. Jeżeli suma nie odstaje od Twojej, zarzut nie ma sensu.
  2. Policz udział spornych pozycji w cenie całkowitej. Kilka procent zwykle nie przekona Izby, że mówimy o istotnej części składowej.
  3. Sprawdź, czy przy Twoich cenach w tych pozycjach oferta konkurenta nadal wygrywa. Jeżeli tak, zarzut nie wpłynie na wynik postępowania.
  4. Poszukaj parametru mierzonego normą prawną, a nie rynkiem. Stawka roboczogodziny wobec minimalnego wynagrodzenia, koszt pracy wobec przepisów o zabezpieczeniu społecznym, obowiązek zatrudnienia na umowę o pracę wynikający z dokumentów zamówienia.
  5. Zbuduj kalkulację minimalnego kosztu wykonania zakresu. To ona jest dowodem, a nie samo zestawienie cen ofert.
  6. Wyślij pismo do zamawiającego przed wyborem oferty, jeżeli zdążysz. Nie wywoła obowiązku, ale odbiera zamawiającemu argument, że o sprawie nie wiedział.
  7. Zapisz datę przekazania informacji o wyborze. Od niej biegnie termin z art. 515 ust. 1, a nie od dnia, w którym doszedłeś do wniosku, że warto się odwołać.

Zanim złożę takie pismo, sprawdzam trzy rzeczy w tej kolejności: sumę pozycji powiązanych technologicznie, udział spornych pozycji w cenie całkowitej i to, czy da się policzyć minimalny koszt wykonania zakresu. Jeżeli którakolwiek z nich wypada źle, lepiej skierować wysiłek na inny zarzut, bo koszt przegranej jest znany z góry, a szansa nie.

Zasady prowadzenia postępowania odwoławczego, w tym granice zarzutów i mechanika przystąpienia, opisałem szerzej w tekście o tym, jak działa postępowanie przed Krajową Izbą Odwoławczą. Szerszy obraz obowiązków obu stron postępowania znajdziesz na stronie poświęconej zamówieniom publicznym.

Podstawa prawna omawianych obowiązków znajduje się w tekście jednolitym Prawa zamówień publicznych, a dane o rozstrzygnięciach pochodzą z informacji o działalności Krajowej Izby Odwoławczej publikowanej przez Urząd Zamówień Publicznych.

Kwestionujesz cenę konkurenta w przetargu albo dostałeś sygnał, że Twoja oferta jest zbyt tania? Sprawdzę, czy zarzut ma podstawy i jak go udokumentować – umów konsultację telefoniczną.

Najczęściej zadawane pytania

Czy mogę zawiadomić zamawiającego o podejrzeniu rażąco niskiej ceny konkurenta jeszcze przed wyborem oferty?

Tak i zwykle warto to zrobić. Przepisy nie przewidują sformalizowanego trybu takiego zawiadomienia, ale nie ma też zakazu jego złożenia. Pismo nie wywołuje po stronie zamawiającego obowiązku wszczęcia procedury z art. 224 ust. 1 Prawa zamówień publicznych, natomiast utrwala moment, w którym zamawiający dowiedział się o okolicznościach wskazywanych przez konkurenta. Odpowiedź zamawiającego bywa później cennym materiałem do odwołania, bo ujawnia tok jego rozumowania.

Czy Krajowa Izba Odwoławcza powoła biegłego, żeby ustalić rynkową cenę materiału w przetargu na roboty budowlane?

Nie zawsze, a wniosek złożony na późnym etapie bywa oddalany. W sprawie z 2025 r. Izba oddaliła wniosek o opinię biegłego co do rynkowej ceny betonu i skropienia, uznając go za powołany dla zwłoki i pozostający bez znaczenia wobec pozostałych ustaleń. Dowody trzeba przedstawiać razem z odwołaniem, a nie liczyć na to, że Izba samodzielnie ustali realia rynkowe.

Czy zamawiający może wezwać wykonawcę do wyjaśnień ceny, mimo że oferta nie jest tańsza o 30 procent?

Tak. Próg 30 procent z art. 224 ust. 2 Prawa zamówień publicznych tworzy obowiązek, a nie granicę uprawnienia. Poniżej progu zamawiający nadal może wszcząć procedurę na podstawie art. 224 ust. 1, jeżeli cena lub jej istotne części składowe budzą jego wątpliwości co do możliwości wykonania zamówienia zgodnie z wymaganiami.

Czy zaniechanie wezwania konkurenta do wyjaśnień można podnieść dopiero w skardze do sądu zamówień publicznych?

Nie. Krajowa Izba Odwoławcza nie może orzekać co do zarzutów, które nie były zawarte w odwołaniu, a art. 583 Prawa zamówień publicznych stanowi wprost: „Sąd nie może orzekać co do zarzutów, które nie były przedmiotem odwołania”. Zarzut trzeba więc sformułować już w odwołaniu, w terminie z art. 515 tej ustawy, i nie da się go dodać na późniejszym etapie.

Czy wykonawca, który zajął trzecie miejsce w przetargu, może skutecznie zakwestionować cenę zwycięzcy?

Zależy od tego, czy uwzględnienie odwołania realnie przybliża go do zamówienia. Środki ochrony prawnej przysługują wykonawcy, który ma lub miał interes w uzyskaniu zamówienia oraz poniósł lub może ponieść szkodę wskutek naruszenia przepisów przez zamawiającego. Jeżeli po odrzuceniu oferty zwycięzcy przed odwołującym pozostaje jeszcze jedna oferta niepodlegająca odrzuceniu, warto rozważyć objęcie zarzutami także tej oferty.

Czy zamawiający musi badać wszystkie pozycje kosztorysu ofertowego, czy tylko cenę całkowitą?

Ustawa nakazuje badać cenę lub koszt oraz ich istotne części składowe, a nie każdą pozycję cenotwórczą. Samego kryterium istotności ustawa nie definiuje. W sporach przed Izbą strony argumentują je najczęściej dwoma miernikami naraz: udziałem danego zakresu robót w wartości całego zamówienia i jego znaczeniem dla efektu końcowego. Izba nie jest tymi miernikami związana i ocenia istotność w realiach konkretnej sprawy.

Czy przy rozliczeniu ryczałtowym da się zakwestionować cenę jednostkową w kosztorysie konkurenta?

Jest to trudniejsze niż przy rozliczeniu kosztorysowym, choć wiele zależy od tego, jaką rolę kosztorysowi wyznaczyły dokumenty zamówienia. Przy ryczałcie kosztorys bywa dokumentem pomocniczym, a nie podstawą ustalenia wynagrodzenia, więc rozkład kosztów między pozycjami waży mniej. Punktem odniesienia pozostaje wtedy przede wszystkim cena całkowita i możliwość wykonania całego zakresu za tę kwotę. Zaczynaj więc od lektury projektowanych postanowień umowy.

Czy odpowiedź zamawiającego, że nie ma wątpliwości co do ceny, jest czynnością, od której przysługuje odwołanie?

Samo pismo informacyjne zwykle nie jest odrębną czynnością podlegającą zaskarżeniu. Zarzut zaniechania wszczęcia procedury wyjaśniającej podnosi się wobec czynności wyboru najkorzystniejszej oferty, a termin liczy się od przekazania informacji o tym wyborze zgodnie z art. 515 ust. 1 Prawa zamówień publicznych.

Czy w zamówieniu na usługi zamawiający także ma obowiązek pytać o koszty pracy?

Tak. Art. 224 ust. 4 Prawa zamówień publicznych obejmuje zarówno roboty budowlane, jak i usługi. Jeżeli zamawiający w ogóle uruchamia procedurę wyjaśniającą w takim zamówieniu, musi objąć pytaniem co najmniej zgodność z przepisami o kosztach pracy oraz z przepisami z zakresu prawa pracy i zabezpieczenia społecznego.

Czy przystąpienie do postępowania odwoławczego po stronie zamawiającego wiąże się z ryzykiem kosztowym?

Uczestnik, który przystąpił po stronie zamawiającego, ponosi własne koszty, a zwrot kosztów na jego rzecz przewidziano dla sytuacji, w których wniósł sprzeciw. Przystąpienie pozwala natomiast bronić własnej kalkulacji przed Izbą, czego nie zrobi za wykonawcę nikt inny.

Czy odwołanie wstrzymuje zawarcie umowy z wykonawcą, którego cenę kwestionuję?

Co do zasady tak, bo z chwilą wniesienia odwołania obowiązuje zakaz zawarcia umowy do czasu ogłoszenia orzeczenia przez Izbę. Zamawiający może jednak wystąpić do Izby o uchylenie tego zakazu, a w 2024 r. wpłynęły 52 takie wnioski i wydano 51 postanowień w tym przedmiocie.

Czy fakt, że konkurent zaoferował cenę znacznie niższą niż w poprzednich przetargach, sam w sobie świadczy o rażąco niskiej cenie?

Nie. Ustawa każe odnosić cenę do przedmiotu tego konkretnego zamówienia, a nie do cen z innych postępowań. Rażąco niska cena konkurenta to cena, za którą nie da się wykonać zamówienia zgodnie z wymaganiami określonymi w dokumentach zamówienia, a nie cena po prostu niższa od pozostałych albo niższa niż kiedyś. Ceny z innych przetargów bywają natomiast użyteczne jako materiał pomocniczy przy budowaniu własnej kalkulacji.

O autorze: dr Maciej Swędzioł, radca prawny KT-4286 OIRP Katowice. Praktyka obejmuje prawo nieruchomości, prawo budowlane (administracyjne i cywilne) oraz zamówienia publiczne. Profil autora · Wpis w rejestrze radców prawnych

Maciej Swędzioł

r. pr. dr Maciej Swędzioł

LinkedIn
X
Facebook
Email