Wejście na działkę sąsiada bez jego zgody – kiedy jest możliwe?

Tak, jest możliwe, ale nie samowolnie. Najpierw musisz wystąpić do sąsiada o zgodę i uzgodnić z nim sposób, zakres i terminy korzystania z jego terenu. Jeżeli odmówi albo w ogóle nie odpowie, o wejściu rozstrzyga starosta w decyzji wydawanej w terminie 14 dni od złożenia wniosku. Wejście na działkę sąsiada bez zgody i bez takiej decyzji to naruszenie posiadania.
Table of Contents

W skrócie
Prawo budowlane przewiduje ścieżkę dla sytuacji, w której ściana, dach albo instalacja są nie do wyremontowania z własnego terenu. Artykuł 47 ustawy Prawo budowlane każe inwestorowi najpierw uzyskać zgodę właściciela sąsiedniej nieruchomości, budynku lub lokalu, a gdy warunków nie da się uzgodnić – pozwala organowi administracji architektoniczno-budowlanej rozstrzygnąć o niezbędności wejścia i wyznaczyć granice niezbędnej potrzeby.
Sąsiad nie ma więc prawa weta, ale nie jest też bezbronny: decyzja obejmuje tylko roboty, które inwestor może wykonać legalnie, i tylko taki zakres zajęcia terenu, bez którego roboty są praktycznie niewykonalne. Po zakończeniu prac inwestor odpowiada za szkody na zasadach Kodeksu cywilnego. Wejście na działkę sąsiada w oparciu o sam Kodeks cywilny, bez decyzji, jest możliwe wyłącznie w stanie wyższej konieczności – i to jest zupełnie inna sytuacja niż planowany remont.
Kiedy potrzebna jest zgoda na wejście na działkę sąsiada?
Zawsze wtedy, gdy bez cudzego terenu nie wykonasz prac przygotowawczych albo robót budowlanych. Przepis nie ogranicza się do dużych inwestycji: obejmuje też remont elewacji, wymianę rynien czy docieplenie ściany postawionej w granicy działki. Nie ma znaczenia, czy roboty wymagają pozwolenia na budowę, zgłoszenia, czy są z obu tych formalności zwolnione.
Artykuł 47 ust. 1 Prawa budowlanego stanowi: „Jeżeli do wykonania prac przygotowawczych lub robót budowlanych jest niezbędne wejście do sąsiedniego budynku, lokalu lub na teren sąsiedniej nieruchomości, inwestor jest obowiązany przed rozpoczęciem robót uzyskać zgodę właściciela sąsiedniej nieruchomości, budynku lub lokalu (najemcy) na wejście oraz uzgodnić z nim przewidywany sposób, zakres i terminy korzystania z tych obiektów, a także ewentualną rekompensatę z tego tytułu”.
Uzgodnienie ma więc cztery elementy: sposób, zakres, terminy i ewentualną rekompensatę. Przepis nie wymaga formy pisemnej, ale to złudne ułatwienie. W sprawach, które prowadzę, spór częściej rozbija się o dowód wystąpienia o zgodę niż o samą odmowę sąsiada – rozmowa przez płot nie zostawia śladu, a organ pyta o dokumenty. List polecony z opisem robót, terminem i propozycją rekompensaty kosztuje kilka złotych i zamyka ten wątek raz na zawsze.
Zwróć uwagę na nawias w przepisie: adresatem prośby o zgodę jest właściciel, ale przy lokalu ustawodawca wymienia także najemcę. Jeżeli remontujesz kominy i musisz wejść przez cudze mieszkanie, rozmawiasz z osobą, która tym lokalem faktycznie włada.

Sąsiad odmówił zgody – co dalej? Decyzja starosty zamiast zgody
Wtedy uruchamiasz tryb administracyjny. Artykuł 47 ust. 2 Prawa budowlanego brzmi: „W razie nieuzgodnienia warunków, o których mowa w ust. 1, organ administracji architektoniczno-budowlanej – na wniosek inwestora – w terminie 14 dni od dnia złożenia wniosku, rozstrzyga, w drodze decyzji, o niezbędności wejścia do sąsiedniego budynku, lokalu lub na teren sąsiedniej nieruchomości. W przypadku uznania zasadności wniosku inwestora, organ administracji architektoniczno-budowlanej określa jednocześnie granice niezbędnej potrzeby oraz warunki korzystania z sąsiedniego budynku, lokalu lub nieruchomości”.
Organem administracji architektoniczno-budowlanej jest tu starosta, a w miastach na prawach powiatu – prezydent miasta. To nie jest sprawa dla powiatowego inspektora nadzoru budowlanego. Wyjątkiem jest wąski katalog inwestycji, dla których organem pierwszej instancji pozostaje wojewoda, na przykład drogi krajowe i wojewódzkie czy obiekty na terenach zamkniętych. Wniosek składa się na formularzu PB-14, w postaci papierowej albo elektronicznie przez portal e-Budownictwo (art. 47 ust. 2a Prawa budowlanego). Od decyzji przysługuje odwołanie do wojewody.
Organ bada trzy rzeczy. Po pierwsze, czy roboty mają legalny charakter, czyli czy inwestor dysponuje wykonalną decyzją o pozwoleniu na budowę albo zgłoszeniem, wobec którego nie wniesiono sprzeciwu. Po drugie, czy inwestor bezskutecznie zabiegał o zgodę. Po trzecie, czy wejście jest rzeczywiście niezbędne.
Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 2018 r. ujął pierwszą z tych przesłanek tak: „zakres ingerencji w prawo własności właściciela nieruchomości sąsiedniej dotyczy tylko robót budowlanych, których realizacja będzie miała legalny charakter”. W tej samej sprawie sąd dodał, że „Zastosowanie art. 47 ust. 2 Prawa budowlanego jest zatem zależne od ustalenia, że wnioskodawca, który wystąpił o wydanie decyzji o niezbędności wejścia do sąsiedniego budynku, lokalu lub na teren sąsiedniej nieruchomości jest osobą, która może legalnie przystąpić do wykonywania określonych robót budowlanych”. Praktyczny wniosek jest prosty: bez zgody budowlanej, z której można już korzystać, wniosek z art. 47 ust. 2 jest przedwczesny.
Jedna uwaga o stanie prawnym, którą łatwo przeoczyć. Wyrok zapadł, gdy art. 28 ust. 1 Prawa budowlanego wymagał ostatecznej decyzji o pozwoleniu na budowę. Od 19 września 2020 r. słowa „ostatecznej” w tym przepisie nie ma: roboty można rozpocząć na podstawie decyzji o pozwoleniu na budowę, a o tym, kiedy wolno z niej skorzystać, decydują reguły wykonalności z Kodeksu postępowania administracyjnego. W sporze z sąsiadem różnica bywa pozorna, bo dopóki sąsiad się odwołuje, decyzja i tak nie jest wykonalna bez rygoru natychmiastowej wykonalności.
Sprawa, w której zapadł ten wyrok, dotyczyła docieplenia ściany budynku jednorodzinnego postawionego bezpośrednio przy granicy w Sosnowcu. Projekt przewidywał styropian twardy o grubości 12 cm, a rusztowanie musiało stanąć na działce sąsiadki, która kategorycznie odmówiła zgody. Prezydent miasta zezwolił początkowo na dwa dni korzystania z jej działki, a wojewoda skorygował ten termin w postępowaniu odwoławczym. Warto odnotować jeszcze jedno: samo wszczęcie postępowania o wznowienie sprawy zakończonej pozwoleniem na budowę nie odbiera pozwoleniu przymiotu ostateczności, a w tej sprawie ani go nie uchylono, ani nie wstrzymano jego wykonania.
Kiedy wejście na działkę sąsiada jest niezbędne w rozumieniu przepisów?
Niezbędność to nie wygoda i nie oszczędność. W orzecznictwie sądów administracyjnych przesłankę tę wiąże się z brakiem możliwości wykonania robót z innego miejsca niż teren sąsiedniej nieruchomości. Chodzi więc o sytuację, w której nie ma innej drogi, a nie o taką, w której inna droga jest droższa albo mniej wygodna. Klasyczny przykład to ściana usytuowana w granicy działki albo tak blisko niej, że własny teren nie mieści rusztowania.
Odwrotna sytuacja też się zdarza. Jeżeli elewację da się wyremontować z podnośnika ustawionego na własnej działce, organ powinien odmówić, bo przesłanka niezbędności nie jest spełniona. Formalnie okoliczności ustala organ, bo obowiązuje tu zasada prawdy obiektywnej, ale w praktyce robi to na podstawie tego, co dostanie od inwestora. To inwestor powinien więc opisać we wniosku front robót, rzut działki i parametry rusztowania; sąsiad nie musi udowadniać, że da się inaczej.
Dwie rzeczy niezbędności nie przekreślają. Pierwsza to brak pozwolenia na budowę tam, gdzie ustawa go nie wymaga: w sprawie zakończonej wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego z 2017 r. podstawą był remont elewacji z wymianą rynien i rur spustowych, zgłoszony staroście, który nie wniósł sprzeciwu. Druga to spór o granicę. Sąd stwierdził w tej sprawie wprost: „Nie ma w tym przypadku znaczenia podnoszona przez skarżącego kasacyjnie okoliczność istnienia sporu granicznego pomiędzy stronami”. Organ nie ustala w tym postępowaniu przebiegu granicy, tylko fakt posiadania nieruchomości.

Co konkretnie wpisuje się do decyzji o wejściu na sąsiednią nieruchomość?
Decyzja zezwalająca na wejście na działkę sąsiada nie brzmi „wolno wejść”. Wyznacza granice niezbędnej potrzeby i warunki korzystania, więc opisuje zajęcie terenu równie precyzyjnie jak protokół przekazania placu budowy. W sprawie rozstrzygniętej przez Naczelny Sąd Administracyjny w 2017 r. starosta określił pas gruntu o szerokości 3 metrów i długości 35 metrów, przylegający do działki inwestora i zaczynający się od drogi gminnej, oraz sześciotygodniowy okres liczony od dnia, w którym decyzja stanie się ostateczna.
W tej samej decyzji znalazły się: dopuszczenie ustawienia rusztowań, obowiązek uprzedzenia właściciela o terminie rozpoczęcia robót w sposób skuteczny i nieuciążliwy, zapewnienie osobom korzystającym z zajętej działki dostępu z drogi publicznej do jej pozostałej części oraz obowiązek usunięcia szkód i uporządkowania terenu przed upływem wyznaczonego terminu. To dobra lista kontrolna dla wniosku, bo pokazuje, o czym organ i tak rozstrzygnie.
Sąd potwierdził też sposób procedowania: „organ architektoniczno-budowlany rozpatrując wniosek złożony na podstawie art. 47 ust. 2 Prawa budowlanego obowiązany jest po ustaleniu spełnienia przesłanek dopuszczalności rozstrzygnięcia o prawie wejścia na teren sąsiedniej nieruchomości, określonych w ust. 1 tego przepisu, rozstrzygnąć o niezbędności wejścia na teren sąsiedniej nieruchomości, w terminie 14 dni od dnia złożenia wniosku przez inwestora”.
W praktyce spotykam się z wnioskami, w których inwestor podaje termin tygodniowy, a potem wraca po drugą decyzję, bo rusztowanie stało dłużej i front robót się przesunął. Lepiej od razu wskazać realny harmonogram z zapasem na pogodę, bo skrócony termin z decyzji jest wiążący także dla ekipy wykonawcy.
Ile zapłacisz sąsiadowi i kto odpowiada za szkody na jego działce?
Rekompensata za wejście na działkę sąsiada jest elementem uzgodnienia z art. 47 ust. 1, a nie elementem decyzji. Organ rozstrzyga o niezbędności wejścia oraz o granicach i warunkach korzystania – nie zasądza pieniędzy. Jeżeli sąsiad żąda zapłaty, a nie dogadacie się co do kwoty, jego roszczenie jest sprawą cywilną, którą rozpozna sąd, a nie starosta. Odmowa zapłaty nie wstrzymuje wykonania decyzji.
Inaczej wygląda kwestia szkód. Artykuł 47 ust. 3 Prawa budowlanego stanowi: „Inwestor, po zakończeniu robót, o których mowa w ust. 1, jest obowiązany naprawić szkody powstałe w wyniku korzystania z sąsiedniej nieruchomości, budynku lub lokalu – na zasadach określonych w Kodeksie cywilnym”. Zniszczony trawnik, uszkodzone ogrodzenie, wgnieciona kostka pod kołami podnośnika, połamane tuje przy ogrodzeniu: to wszystko wraca do inwestora, niezależnie od tego, czy wszedł na podstawie zgody, czy na podstawie decyzji.
W sprawach budowlanych, które prowadzę, protokół stanu nieruchomości sąsiedniej sporządzony przed wejściem rozstrzygał później spór o szkody częściej niż jakikolwiek inny dokument. Wystarczy kilkanaście zdjęć z datą, opis nawierzchni i nasadzeń oraz podpis kierownika budowy. Bez tego dyskusja o tym, czy pęknięcie w kostce było wcześniej, jest nie do wygrania. Jeżeli szkoda dotyczy samego obiektu, a nie terenu wokół niego, w grę wchodzą już ogólne reguły odpowiedzialności za wady i szkody w procesie budowlanym, które opisałem w tekście o odszkodowaniu za wady robót budowlanych.
Czy stan wyższej konieczności z Kodeksu cywilnego zastąpi zgodę sąsiada?
Nie zastąpi jej przy planowym remoncie i to jest najczęstsze nieporozumienie w tym temacie. Kodeks cywilny rzeczywiście pozwala sięgnąć po cudzą rzecz bez zgody właściciela, ale wyłącznie w sytuacji nagłej. Artykuł 142 § 1 Kodeksu cywilnego stanowi: „Właściciel nie może się sprzeciwić użyciu a nawet uszkodzeniu lub zniszczeniu rzeczy przez inną osobę, jeżeli to jest konieczne do odwrócenia niebezpieczeństwa grożącego bezpośrednio dobrom osobistym tej osoby lub osoby trzeciej. Może jednak żądać naprawienia wynikłej stąd szkody”.
Paragraf drugi rozciąga tę regułę na dobra majątkowe: „Przepis powyższy stosuje się także w razie niebezpieczeństwa grożącego dobrom majątkowym, chyba że grożąca szkoda jest oczywiście i niewspółmiernie mniejsza aniżeli uszczerbek, który mógłby ponieść właściciel wskutek użycia, uszkodzenia lub zniszczenia rzeczy”.
Różnica jest zasadnicza. Artykuł 142 Kodeksu cywilnego działa przy bezpośrednim niebezpieczeństwie: pęknięta rura zalewająca fundament, obluzowana dachówka nad wejściem, gałąź grożąca upadkiem na przewód. Zaplanowane na przyszły miesiąc docieplenie ściany nigdy nie będzie odwracaniem bezpośredniego niebezpieczeństwa, choćby było gospodarczo uzasadnione. Poza wąskimi wyjątkami prawa sąsiedzkiego, jak wejście na cudzy grunt po zwieszające się gałęzie, polskie prawo cywilne nie zna ogólnego roszczenia o dopuszczenie do sąsiedniej nieruchomości na czas robót – dla robót budowlanych tę funkcję pełni art. 47 Prawa budowlanego. Kto próbuje oprzeć wejście na działkę sąsiada na samym Kodeksie cywilnym, zwykle kończy w sądzie po niewłaściwej stronie.
Co grozi za wejście na działkę sąsiada bez zgody i bez decyzji?
Odpowiedzialność cywilna i realne wstrzymanie robót. Artykuł 344 § 1 Kodeksu cywilnego daje posiadaczowi „roszczenie o przywrócenie stanu poprzedniego i o zaniechanie naruszeń”, i to niezależnie od tego, kto ma rację w sporze o granicę albo o zasadność inwestycji. Roszczenie wygasa, „jeżeli nie będzie dochodzone w ciągu roku od chwili naruszenia” (art. 344 § 2 Kodeksu cywilnego). W praktyce oznacza to pozew o ochronę posiadania, wniosek o zabezpieczenie i rusztowanie, które stoi bezczynnie na koszt inwestora.
Sytuacja odwrotna też ma rozwiązanie, choć mniej pewne, niż się zwykle pisze. Gdy decyzja jest już wykonalna, a sąsiad mimo to nie wpuszcza ekipy, drogą jest egzekucja administracyjna obowiązku znoszenia robót, czyli obowiązku niepieniężnego. Środkiem przymusu jest wtedy grzywna w celu przymuszenia, która jednorazowo nie może przekroczyć 10 000 zł wobec osoby fizycznej i 50 000 zł wobec osoby prawnej, a przy obowiązkach wynikających z prawa budowlanego nakłada się ją tylko raz (art. 121 § 2 i § 4 ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji). Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że decyzja z art. 47 ust. 2 przyznaje prawo inwestorowi, a obowiązek sąsiada wyprowadza się z niej pośrednio, więc wszczęcie egzekucji bywa w praktyce sporne i wymaga dobrze sformułowanego wniosku.
Dostęp do cudzego terenu bywa zresztą nie jedynym problemem inwestora przy granicy. Jeżeli przy okazji remontu zmieniasz przeznaczenie pomieszczeń, sprawdź, kiedy formalności wymaga zmiana sposobu użytkowania budynku i co oznacza wydzielanie kolejnych pokoi w domu jednorodzinnym. Kompleksową obsługę tego rodzaju spraw opisuję na stronie poświęconej prowadzeniu procesów budowlanych.
Zanim wyślesz ekipę pod ogrodzenie sąsiada
Zrób trzy rzeczy w tej kolejności. Sprawdź, czy Twoja decyzja o pozwoleniu na budowę nadaje się już do wykonania albo czy zgłoszenie przeszło bez sprzeciwu, bo bez tego wniosek do starosty jest przedwczesny. Wystąp do sąsiada na piśmie, opisując zakres robót, terminy i propozycję rekompensaty – to pismo będzie dowodem w sprawie administracyjnej. Dopiero potem, gdy odpowiedź jest odmowna albo nie ma jej wcale, złóż wniosek PB-14 i przygotuj się na to, że organ wyznaczy węższy pas i krótszy termin, niż zakładałeś.
Sąsiad nie wpuszcza ekipy pod ścianę stojącą w granicy, a Ty płacisz za przestój? Sprawdzę, czy w Twojej sprawie są spełnione przesłanki z art. 47 Prawa budowlanego i jak sformułować wniosek, żeby zakres zajęcia terenu odpowiadał realnemu frontowi robót – umów konsultację telefoniczną.
Podstawa prawna opisanych obowiązków znajduje się w tekście jednolitym Prawa budowlanego, a przywołane rozstrzygnięcia sądów administracyjnych pochodzą z Centralnej Bazy Orzeczeń Sądów Administracyjnych.
dr Maciej Swędzioł, radca prawny KT-4286 OIRP Katowice
Praktyka obejmuje prawo nieruchomości, prawo budowlane (administracyjne i cywilne) oraz zamówienia publiczne.
Profil autora | Wpis w rejestrze radców prawnych
Data publikacji: 1 września 2026 r. | Ostatnia aktualizacja: 1 września 2026 r.
Najczęściej zadawane pytania
Czy właściciel mieszkania w bloku musi wpuścić ekipę sąsiada do swojego lokalu na czas remontu?
Jeżeli robót nie da się wykonać inaczej, tak samo jak przy działce. Artykuł 47 ust. 1 Prawa budowlanego mówi o wejściu do sąsiedniego budynku, lokalu lub na teren sąsiedniej nieruchomości i wymienia obok właściciela także najemcę. Przy odmowie inwestor występuje do starosty o decyzję o niezbędności wejścia, a organ wyznacza zakres i czas korzystania z lokalu.
Czy zgodę na wejście musi wyrazić każdy współwłaściciel sąsiedniej działki?
Bezpieczniej przyjąć, że tak. Artykuł 47 ust. 1 Prawa budowlanego mówi o zgodzie właściciela, a przy współwłasności właścicielem jest każdy ze współwłaścicieli. Jeżeli którykolwiek z nich nie odpowiada albo odmawia, warunki korzystania z nieruchomości nie są uzgodnione i otwiera się droga administracyjna z art. 47 ust. 2, w której wszyscy współwłaściciele są stronami postępowania.
Czy sąsiad, który w ogóle nie odpowiada na pismo, jest traktowany jak odmawiający zgody?
W praktyce administracyjnej milczenie prowadzi do tego samego skutku co odmowa, bo warunki korzystania z nieruchomości nie zostają uzgodnione. W sprawie zakończonej wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego z 2017 r. inwestor dwukrotnie pisał do właściciela sąsiedniej działki i nie dostał żadnej odpowiedzi, a mimo to organy uznały przesłankę bezskuteczności starań za spełnioną.
Czy zajęcie części drogi publicznej pod rusztowanie albo zaplecze budowy załatwia się w tym samym trybie?
Nie, to odrębna procedura. Artykuł 47 ust. 4 Prawa budowlanego stanowi, że „Zajęcie, na potrzeby budowy, pasa drogowego lub jego części może nastąpić po spełnieniu wymagań określonych w odrębnych przepisach”. Zezwolenie na zajęcie pasa drogowego wydaje w drodze decyzji zarządca drogi, a wiąże się ono z opłatą naliczaną za każdy dzień zajęcia. To osobna sprawa i osobny organ niż decyzja o niezbędności wejścia.
Czy decyzja o niezbędności wejścia pozwala składować materiały budowlane na działce sąsiada?
Nie w sposób automatyczny. Decyzja obejmuje to, co niezbędne do wykonania robót, a nie urządzenie sobie na cudzym gruncie zaplecza budowy. Jeżeli bez odłożenia materiału na kilka godzin robót się nie da wykonać, trzeba to opisać we wniosku, żeby organ objął to warunkami korzystania z nieruchomości.
Czy o wejście na sąsiednią nieruchomość może wystąpić wykonawca robót, czy tylko inwestor?
Przepis wskazuje inwestora: to on jest obowiązany uzyskać zgodę (art. 47 ust. 1 Prawa budowlanego) i to na jego wniosek organ rozstrzyga o niezbędności wejścia (art. 47 ust. 2). Wykonawca korzysta z uprawnienia jako podmiot upoważniony przez inwestora, dlatego w decyzji zwykle wskazuje się także zespół wykonujący roboty.
Czy decyzja o wejściu na sąsiednią nieruchomość obejmuje też prawo wjazdu ciężkim sprzętem?
Tylko w takim zakresie, w jakim organ to określi w warunkach korzystania z nieruchomości, i tylko wtedy, gdy sprzęt jest potrzebny do samych robót. Artykuł 47 Prawa budowlanego nie służy zapewnieniu dojazdu do placu budowy: jeżeli problemem jest dostęp do własnej działki, a nie wykonanie prac, właściwą drogą jest służebność drogi koniecznej, a nie decyzja starosty.
Co się dzieje, gdy termin wskazany w decyzji upłynie, a roboty nie zostały zakończone?
Uprawnienie do korzystania z sąsiedniej nieruchomości wygasa i dalsze wchodzenie na cudzy teren jest już naruszeniem posiadania. Inwestor musi wystąpić o kolejną decyzję, co oznacza ponowne wykazanie przesłanek i kolejne oczekiwanie na jej ostateczność.
Czy wspólnota mieszkaniowa może odmówić wejścia na teren nieruchomości wspólnej?
Może nie wyrazić zgody, tak jak każdy inny właściciel, a wtedy zastosowanie ma tryb z art. 47 ust. 2 Prawa budowlanego. Adresat pisma zależy od sposobu zarządu: w większej wspólnocie wystąpisz do zarządu albo do zarządcy, któremu powierzono zarząd, a w małej wspólnocie, gdzie stosuje się przepisy o współwłasności, do poszczególnych właścicieli lokali. To, kto ma status strony w postępowaniu, organ ocenia samodzielnie i bywa to w orzecznictwie sporne.
Czy sąsiad może uzależnić zgodę od wykonania na jego rzecz dodatkowych prac?
Może to zaproponować w ramach uzgodnienia rekompensaty, bo strony mają tu swobodę umowy. Jeżeli inwestor się nie zgodzi, warunków nie da się uzgodnić i otwiera się droga administracyjna, w której organ nie bada, czy oczekiwania sąsiada były rozsądne, tylko czy wejście jest niezbędne.
Czy inwestor odpowiada za szkody wyrządzone przez firmę wykonawczą na działce sąsiada?
Wobec sąsiada obowiązek naprawienia szkód spoczywa na inwestorze, bo tak stanowi art. 47 ust. 3 Prawa budowlanego. Rozliczenie z wykonawcą to odrębna sprawa między stronami umowy o roboty budowlane i warto uregulować ją w kontrakcie razem z obowiązkiem ubezpieczenia prac.
Czy odwołanie sąsiada od decyzji wstrzymuje wejście na jego teren?
Tak, dopóki decyzja nie stanie się ostateczna, nie można z niej korzystać, chyba że nadano jej rygor natychmiastowej wykonalności. Dlatego termin zajęcia terenu liczy się zwykle od dnia, w którym decyzja stała się ostateczna, a nie od dnia jej wydania.
O autorze: dr Maciej Swędzioł, radca prawny KT-4286 OIRP Katowice. Praktyka obejmuje prawo nieruchomości, prawo budowlane (administracyjne i cywilne) oraz zamówienia publiczne. Profil autora · Wpis w rejestrze radców prawnych
